8 czerwca 2010


     Trzeba przełknąć gorzką pigułkę i pogodzić się z 8mym miejscem zajętym w Chodzieży. Można by próbować zrzucać winę na fatalne warunki panujące na akwenie, ale to byłoby niesłuszne dlatego że nasi główni rywale potrafili sobie z tym poradzić. W regatach startowało 17 łodzi. Organizatorzy rozmachem imprezy zaskoczyli wszystkich. Na rozpoczęciu obecny był minister gospodarki, w sobote sam Pan Marszałek Komorowski. Wieczorki organizowane przez klub Hals Chodzież oraz cała otoczka okołoregatowa była doskonała. Organizatorzy nie mieli wpływu na wiatr, który wahał się od 0 do 2stB i wiał w kierunku każdego. Przegrali Ci co stracili nerwy najbardziej. W pierwszym wyscigu po perfekcyjnym starcie odstawiliśmy calą stawkę na 100m. Jechaliśmy na pewniaka 2 kółka w pełnym luzie. Jak to ują jeden z nas "Już witaliśmy się z Bronkiem", na trzecim, ostatnim kółku chlapnął wiatr i dopadli nas wszyscy. Po boi ostatni stali się pierwszymi. Mało nie zjadłem przedłużacza. Nastroje opadły i utrzymały sie do końca dnia.
     Jesteśmy zdecydowanie niezadowoleni z wyniku. Przestawiamy kalenarz regat dodając jedną imprezę, a może nawet dwie. Na pewno odbędziemy dwa treningi. Kolejne regaty w Sławie w ostatni weekend czerwca. Pradopodobnie pojedziemy na jedną imprezę do Berlina 1-4 lipca.
    Niezależnie od okoliczności należy oddać szacunek załodze Jędrka, która naprade dobrze pływała. Strumniki również poradzili sobie z tymi warunkami i pokazali kawał porządnego żeglarstwa. Walka na trasie z Adamem i Alkiem to czysta przyjemniość. Wygrana w pierwszym wyscigu wystarczyła by uplasować się w pierszej czwórce...
Pozdrawiam
Tomek
PS Zachęcam do miłej lektury relacji Jarka Cieślaka: http://www.klasaomega.pl/infozregat.php?w=3&rid=23&sez=2010&relt=127


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz